Rodzice unikający płacenia alimentów na swoje dzieci to w Polsce niemały problem. Zaległości alimenciarzy przekraczają 10 miliardów złotych.

Tylko 4 % dłużników to kobiety, pozostałe 96 % to wykręcający się od obowiązków tatusiowie. Zdarzają się oczywiście wypadki losowe, gdy ktoś traci płynność finansową, w skutek utraty pracy czy bankructwa i nie jest w stanie już płacić tyle, co poprzednio. Jednak nie może obniżać kwoty alimentów samowolnie. W każdym przypadku decyduje sąd. Bardzo wielu zobowiązanych do alimentów robi dosłownie wszystko co może, aby od płacenia na własne dzieci się wykręcić. Pracują na czarno i nie ujawniają dochodów, przepisują samochody, domy, firmy i majątek, podlegający egzekucji komorniczej na inne osoby. Robią dosłownie wszystko, aby być niewypłacalnym.

Twórcy prawa wiedzą o tym i szykują zmiany w prawie karnym. Planowane jest wprowadzenie przepisów, które umożliwią interwencję prokuratora w razie trzymiesięcznej zaległości alimentacyjnej. Alimenciarz może trafić do więzienia nawet na okres do dwóch lat. Sąd będzie mógł skazać go również na tak zwany dozór elektroniczny, czyli noszenie opaski i monitorowanie każdego kroku.

To dobra wiadomość dla miliona dzieci porzuconych przez jedno z rodziców i pozytywna zmiana w prawie.