Polscy emeryci są zadłużeni na łączną kwotę około trzech miliardów złotych. Przede wszystkim są to niespłacane kredyty w bankach czy parabankach, niejednokrotnie brane nie na własne potrzeby ale na prośbę członków rodziny czy znajomych, zaległości we wnoszeniu opłat za mieszkanie, wodę, energię i inne świadczenia, a czasami alimenty.

Zgodnie z przepisami komornik może ściągnąć z zusowskiego konta emeryta nawet sześćdziesiąt procent świadczenia brutto w przypadku zaległości alimentacyjnych, pięćdziesiąt procent, gdy do spłaty są różnego rodzaju opłaty między innymi za pobyt w domu pomocy społecznej, a dwadzieścia pięć procent świadczenia brutto w przypadku zaległości kredytowej w banku.

Istotne dla dłużnika jest, że są to kwoty brutto, a nie netto. Przed potrąceniem do emerytury wlicza się wszelkie dodatki, takie jak na przykład zasiłek pielęgnacyjny i dopiero od tej całkowitej kwoty brutto dokonuje potrąceń.

Komornicy „lubią” emerytów, bo ściągnięcie zadłużenia z ich kont jest dla nich proste, nie sprawia im trudności. Dochód emeryta jest określony przez ZUS i co miesiąc wpływa na konto.